emilia blog

EMILIA LENZ-CAMACHO

Mnóstwo czekania. Moc przygotowań. I długie, bardzo długie godziny spędzone w samolocie. A wszystko to, by wreszcie postawić stopę na Ziemi Inków. Samolot szykuje się do lądowania, a przez okna coraz wyraźniej można zobaczyć zarysy miasta. Jesteśmy w Limie? – zapytasz. A nie, bo w Callo – prowincji konstytucyjnej. Od stolicy dzieli nas tylko 12 km, przejedziemy je wygodną taksówką, która bezpiecznie zawiezie nas do zarezerwowanego hotelu. Nie narzekaj! Lepiej i taniej zamówić sprawdzony transfer z hotelu. Pamiętaj, że biały człowiek jest synonimem bogacza z portfelem pełnym euro, tudzież dolarów. Szukanie taryfy na lotnisku mogłoby nas naprawdę sporo kosztować.

Lądujemy, odbieramy bagaże i… ustawiamy się w kolejce by podbić paszport, zajmie nam to chwilę, więc możemy ten czas wykorzystać na poszerzenie naszej wiedzy o samym lotnisku. Nie, dzisiaj nie będziemy zwiedzać Callao. Jest to jedno z niebezpieczniejszych miejsc i lepiej nie zapuszczać się tam po zmroku. Wrócimy tu kiedy indziej w towarzystwie tutejszego przewodnika.

POWÓD DO DUMY

Aeropuerto Internacional Jorge Chávez (LIM/SPIM), czyli Międzynarodowe Lotnisko im. Jorge Chávez to jedna z tych rzeczy, którymi należy się w Peru zachwycać tuż obok Machu Picchu i lokalnej kuchni. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest to największy i najważniejszy port lotniczy całej Ameryki Łacińskiej, obsługujący loty międzynarodowe i lokalne. Co roku przewija się przez nie ponad 17 milionów pasażerów z całego świata. Od 2012 roku nagradzane jest również The World Travel Awards jako najlepsze lotnisko Ameryki Południowej i szóste na świecie lotnisko, w kategorii między 10 a 20 milionów pasażerów rocznie. Lądują na nim samoloty 28 linii lotniczych pasażerskich i 25 transportowych.

HISTORIA

Zanim pojawiło się lotnisko w Callao peruwiańskie loty obsługiwał port lotniczy Limatambo, oddalony od stolicy o jedyne 6 km. W końcu jednak okazał się on za mały dla rosnącej liczby pasażerów, a miejsca na jego rozbudowę nie było. Zdecydowano się więc na przeniesienie lotniska do Callao, gdzie znaleziono ogromne, niezurbanizowane tereny, które wydawały się tylko czekać na samoloty wypełnione milionami turystów. Za wyborem tego miejsca przemawiała nie tylko jego powierzchnia, ale również dość niskie położenie – 25 m. n. p. m., podczas gdy Limatambo znajdowało się na wysokości 145 m. n. p. m..

Prace rozpoczęto 16 marca 1959 pod czujnym okiem inżyniera Carlos Costa Ellíce. Budowę ukończono naprawdę szybko, ponieważ już 30 października 1960 nastąpiła uroczysta inauguracja nowo otwartego lotniska. Swoją obecną nazwę otrzymało ono dopiero później, 30 grudnia 1965 roku podczas ceremonii poprowadzonej przez ówczesnego prezydenta Fernando Belaunde Terry.

PATRON

Jorge Chávez Dartnell nie bez powodu został wybrany patronem naszego lotniska. Mimo że urodził się (13.07.1887) w Paryżu był Peruwiańczykiem z krwi, kości, serca i dokumentów. Jego rodzice wyemigrowali ze swojej ojczyzny ze względu na trudną sytuację polityczną podczas Wojny o Pacyfik (1879-1883).

Jorge uzyskał tytuł inżyniera z Ecole d’Electricité et Mécanique Industrielles Violet de París (Paryska Szkoła Elektroniki i Mechaniki Przemysłowej) w wieku 21 lat i zdecydował się związać swoje życie z samolotami najpierw jako technik, a następnie pilot. Szybko wszedł w szeregi odważnych pionierów światowego lotniska. W wieku 23 lat wziął udział w projekcie przeprawy nad Andami, z której już nigdy nie powrócił. Zmarł w wyniku wypadku, niedługo przed planowanym lądowaniem, dnia 23 września 1910 roku.

KULTURA I ATRAKCJE

Port Lotniczy Jorge Chávez to nie tylko przystanek w podróży, ale również miejsce wydarzeń kulturowych i atrakcji, na które można natrafić przy odrobinie szczęścia, np z okazji Świąt Bożego Narodzenia https://www.youtube.com/watch?v=NDz2W-fVA84, lub zupełnie bez okazji https://www.youtube.com/watch?v=WRzl6UgJbGo . W okresie świątecznym, i nie tylko, zawsze pełno tam reporterów, którzy uwieczniają wzruszające spotkania i powroty do ojczyzny. Miłośnicy afer i kryminału mogą również śledzić na YT program Alerta Aeropuerto Lima, po hiszpańsku oczywiście.

O! zbliżamy się już do końca kolejki. Podbijcie paszporty i spotkamy się przy wyjściu. Zaraz pojedziemy do hotelu, gdzie spokojnie odpoczniecie i przestawicie swoje zegarki (7 godzin różnicy może nas nieco zdezorientować). Musicie być wypoczęci i dobrze przygotowani do zwiedzania. Przed nami… Lima!

A czy Wy lądowaliście już w Peru? Dzielcie się swoimi wrażeniami i zadawajcie pytania w komentarzach!

Udostępnij